Gdzie szukać finansowania dla firmy internetowej?

Gdzie szukać finansowania dla firmy ecommerce

Nawet niewielki sklep internetowy potrafi mieć całkiem spore potrzeby finansowe. Zakup towaru, promocja w sieci, zakup środków trwałych – to wszystko wymaga gotówki.

Jeśli wierzyć wyłącznie reklamom instytucji oferującym finansowanie dla firm, problem w ogóle nie powinien istnieć. Środki na dowolny cel można uzyskać niemal od ręki.

Rzeczywistość jednak nie jest taka różowa. Na szczęście, tradycyjnym graczom wyrasta konkurencja, oferująca finansowanie szybciej, łatwiej i wygodniej.

Na samym początku warto podkreślić: nie istnieje jedno, najlepsze źródło kapitału. Sposób finansowania zwykle zależy od tego, na co mają być przeznaczone środki.

Jeśli szukamy finansowania majątku trwałego, powinniśmy sięgać po kapitał długoterminowy, jeśli bieżących potrzeb, takich jak zakup towaru – po finansowanie krótkoterminowe.

To dość naturalne podejście: majątek trwały, taki jak samochód czy komputer, zarabia na siebie powoli, często długimi latami. Dlatego można go spłacać także latami.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda z towarem – ten przynosi zysk w momencie sprzedaży, są to więc zwykle dni, tygodnie, maksymalnie miesiące od zakupu. Jeśli spłacałbyś raty od kredytu na towar jeszcze długie miesiące po jego sprzedaży, to zapewne znaczyłoby, że coś poszło nie tak!

Gdzie zatem znajdziesz odpowiednie finansowanie dla firm?

Środki własne (i nie tylko)

Pierwszym źródłem jest… własna kieszeń. Jeśli masz dopiero otworzyć firmę, to w większym lub mniejszym stopniu będziesz musiał sięgnąć po oszczędności czy swój prywatny majątek.

Często zdarza się, że środków szukamy u rodziny czy znajomych. To też jest sposób na finansowanie dla firm, w dodatku zwykle tanie lub wręcz darmowe – chociaż może pociągnąć za sobą pewne „koszty niepieniężne”.

Jeśli biznes nie będzie szedł zgodnie z oczekiwaniami, kłopoty ze spłatą mogą nadszarpnąć nasze relacje z pożyczkodawcami. Po to źródło należy więc sięgać rozważnie!

Z kolei właściciele e-sklepów, którzy rozruch mają już za sobą, mogą  finansować swój rozwój czy bieżącą działalność z zysku z działalności dotychczasowej.

Kolejne źródło finansowania przychodzi zapewne na myśl jako pierwsze. Mówisz: finansowanie – myślisz: kredyt. Bankowy.

Kredyt bankowy

Banki dysponują bardzo szeroką i zróżnicowaną ofertą kredytów.

Potrzebujesz pieniędzy na zakup magazynu? Jest kredyt hipoteczny. Szukasz środków na zakup towarów? W ofercie banku znajdziesz co najmniej kilka produktów, które to umożliwiają, np. kredyt obrotowy limit debetowy w koncie czy linię kredytową.

Teoretycznie, bank mógłby być pierwszym i jedynym miejscem, w którym właściciele e-firm szukaliby finansowania.

Niestety, tylko teoretycznie.

Pierwszym powodem jest fakt, że uzyskanie kredytu w banku często oznacza prawdziwy maraton formalności: formularzy, zaświadczeń, analiz i zabezpieczeń.

„Maraton” jako określenie pasuje tu zresztą jak ulał: wymaga  od Ciebie sporego wysiłku, długich przygotowań i  nakładu czasu, a do mety daleko… Od momentu złożenia wniosku do chwili otrzymania decyzji mijają czasem tygodnie – a Ty często potrzebujesz pieniędzy na już, bo biznesowe okazje czekać nie będą.

W dodatku, kiedy już doczekasz się decyzji, to nierzadko jest ona odmowna. Do małych przedsiębiorców, z krótką historią działalności, banki podchodzą jak do jeża.

Małe firmy to bardzo zróżnicowana grupa firm i nieco skostniałym gigantom, jakimi są te szacowne instytucje, trudno jest traktować je tak, jak lubią najbardziej: masowo.

Mimo wszystko jednak próbują, a to niestety kończy się często stwierdzeniem braku zdolności kredytowej. 

Także same produkty bywają niedostosowane do potrzeb przedsiębiorców. Kłopotem może być, typowa dla wielu branż, sezonowość.

Jeśli masz kredyt ratalny, musisz go spłacać niezależnie od tego, czy akurat masz handlowe żniwa, czy martwy sezon – kiedy często środki na spłatę trudno jest wysupłać.

Rozwiązaniem tego problemu jest linia kredytowa, ale ta również ma swoje haczyki: zdarzają się w ich przypadku opłaty za… niewykorzystany limit. Czyli płacisz nie tylko za to, że pożyczasz pieniądze, ale także za to, że ich nie pożyczasz.

Takich niespodzianek nie ma w przypadku – podobnego do linii kredytowej – limitu debetowego w koncie.

Limit debetowy trudno jednak traktować jako „poważne” źródło finansowania dla firm.

Po pierwsze, termin jego spłaty, licząc od „zejścia pod kreskę”, jest krótki – np. 2 tygodnie. Po drugie, to wbrew pozorom jeden z droższych kredytów w ofertach banków. Żeby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na oprocentowanie.

To, że odsetki stanowią stosunkowo niewielkie kwoty, wynika jedynie z dość niskiej wartości samego debetu i krótkiego okresu, przez który jest on wykorzystywany.

Pożyczki z parabanków („chwilówki”)

Są banki, są też i parabanki. Zdarza się, że próbujący znaleźć środki na okazyjny zakup towarów przedsiębiorcy korzystają także z ofert firm oferujących tzw. chwilówki.

Jednym słowem? Odradzamy.

Dwudziestoma słowami? To bardzo drogie pożyczki. A „promocyjne” oferty często są najeżone pułapkami, które pozornie atrakcyjną ofertę potrafią zmienić w finansowego wampira.

Naprawdę, odradzamy.

Leasing

Leasing, obok kredytu, jest jednym z najczęstszych źródeł finansowania działalności przez przedsiębiorców. Nic dziwnego:

  • majątek idzie od razu „w koszty”,
  • VAT od samochodów może być rozliczony nawet w całości,
  • koszt finansowania bywa naprawdę atrakcyjny.

Żyć nie umierać!

Leasing ma jednak swoje zasadnicze ograniczenia: finansuje się nim wyłącznie majątek trwały. Mogą to być wspomniane samochody, sprzęt komputerowy, a w przypadku firm produkcyjnych – także park maszynowy.

Jednak w przypadku sklepów internetowych jego zastosowanie jest ograniczone. W końcu iloma samochodami możesz jeździć?

Fundusze europejskie, dotacje, lokalne programy pomocowe

Wszelkiego rodzaju programy pomocowe, czy to unijne, czy lokalne, to także atrakcyjne finansowanie dla firm.

(Pisząc „atrakcyjne finansowanie” mamy na myśli na przykład zerowy koszt finansowania albo wsparcie wręcz bezzwrotne – więc mówimy o naprawdę atrakcyjnych możliwościach).

Pomagają one małym firmom na starcie, a tym większym w rozwoju – o ile prowadzą one działalność objętą danym programem wsparcia.

Aby sięgnąć po środki z takich programów, wystarczy jedynie wiedzieć o ich istnieniu i złożyć stosowny wniosek.

„Jedynie” jest tu niestety eufemizmem – procedura występowania o wsparcie w takim programie potrafi być cięższym maratonem niż próba uzyskania kredytu w banku.

Są co prawda firmy, które specjalizują się w wypełnianiu tego typu wniosków, ale, oczywiście, nie robią tego za darmo. W najgorszym razie może się więc okazać, że zapłacisz za pomoc w przygotowaniu i złożeniu wniosku, który zostanie odrzucony.

Mimo to, dotacjom czy programom pomocowym warto się przyjrzeć.

Kredyt kupiecki

Skoro wspomnieliśmy o kredycie bankowym, warto też wspomnieć o kredycie, który nie dość, że nie jest udzielany przez bank, to jeszcze rzadko jest traktowany jako kredyt – chodzi o kredyt kupiecki.

To nic innego, jak odroczony termin płatności faktury: tygodniowy, dwutygodniowy, miesięczny czy nawet dłuższy.

Jeśli kupujesz w ten sposób towar do swojego sklepu, to jeśli termin płatności faktury jest dłuższy niż czas, w którym sprzedasz towar – nie potrzebujesz już dodatkowego finansowania!

Mało kto jednak może pozwolić sobie na aż taki komfort, jednak kredyt kupiecki na pewno potrafi odciążyć finanse e-sklepów lub dać im pole do większych zakupów, a przez to przyspieszyć rozwój.

Haczyk?

  • Po pierwsze, na kredyt kupiecki zwykle trzeba sobie „zapracować” dłuższą lub krótszą współpracą z danym dostawcą.
  • Po drugie, kredyt kupiecki zwykle nie jest darmowy. Czasami jest to oczywiste: towar z odroczonym terminem płatności może być po prostu droższy. Czasami jednak koszt kredytu jest ukryty – cena przy płatności od razu czy odroczonej jest teoretycznie taka sama, ale gdyby docisnąć sprzedawcę, za płatność od razu byłby skłonny dać rabat. Taki utracony rabat to właśnie koszt kredytu kupieckiego.

Nowoczesne finansowanie dla firm

Wreszcie, mamy także coraz liczniejszą grupę firm i instytucji specjalizujących się w finansowaniu przez internet.

Powstają ich zapewne setki, ale przebijają się na rynku te, których oferta najlepiej wpasowuje się w oczekiwania i potrzeby przedsiębiorców. Bywa, że przy okazji powstaje lub zyskuje popularność cała kategoria nowych usług.

Taką kategorią jest na przykład revenue-based financing, czyli finansowanie zależne od przychodów. Idea jest prosta, pożyczki typu revenue-based 

  • udzielane są na podstawie analizy historii przychodów firmy,
  • spłacane są z przyszłych przychodów firmy, jako określona ich część (na przykład 10% czy 20%).

To znakomicie wpisuje się w działalność sklepów internetowych ze zmiennym – na przykład sezonowym – poziomem sprzedaży.

Gdy sprzedaż jest wysoka, firma spłaca sporą część zaciągniętego zobowiązania. W czasie, gdy sprzedaż jest niska, niskie są również spłaty.

Dzięki temu, w czasie słabszych miesięcy, spłata długu nie stanowi dużego ciężaru dla finansów pożyczkobiorcy.

Firmą, która oferuje tego typu rozwiązania dla polskich przedsiębiorców, jest Booste, specjalizująca się w finansowaniu sklepów internetowych.

Jak przystało na nowoczesną firmę, cały proces przyznawania pożyczki odbywa się online. Jest także szybki: propozycję finansowania dostaniesz w ciągu 24 godzin od złożenia wniosku, a pieniądze – w ciągu nawet 48 godzin.

Pozyskane od Booste środki możesz przeznaczyć na zakup towaru lub usług marketingowych.

Jak to działa?

Zasada działania Booste jest prosta.

  • Na podstawie analizy danych z systemu Twojego sklepu internetowego i Twoich oczekiwań dotyczących finansowania, przedstawiamy Ci ofertę finansowania.
  • Jeśli ją zaakceptujesz, w ciągu 48h udostępnimy Ci środki na specjalnej, wirtualnej karcie płatniczej. Będziesz mógł nią zapłacić za towar lub usługi marketingowe.
  • Spłata następuje automatycznie, jako ustalony wcześniej wspólnie odsetek przychodów ze sprzedaży.

Równie proste są zasady naliczania opłat: pobieramy 6% prowizji za kapitał przeznaczony na wydatki marketingowe i 9% za środki na zakup towaru. I… to wszystko! To jedyne koszty – nie naliczamy żadnych odsetek, niezależnie od tego, jak długo będziesz spłacał pożyczkę.

Jak widać, dostępne na rynku finansowanie dla firm ma całkiem wiele form – od tradycyjnych, po nowoczesne.

Rzadko kiedy jednak te tradycyjne mogą równać się pod względem dopasowania do możliwości finansowych e-przedsiębiorców z rozwiązaniami revenue-based financing.

Mało która instytucja finansowa jest także w stanie zaoferować taką wygodę złożenia wniosku i szybkość wypłaty środków, jak zapewnia Booste. To zaś w wielu przypadkach może się okazać kluczową przewagą, bo w biznesie stracone okazje kosztują.

W końcu czas to pieniądz.